The Meatrix spacer M1 Movie M2 Movie M2.5 Movie
Take Action
Forum
Search
inside the meatrix
Get Involved
meatrix interactive
The Issues
Watch Movies
send to a friend
sign up now
Sustainable Table's Meatrix Blog
news

Kim jest Meatrix?

O Meatrix


Po polsku i
z polskimi napisami.

 
 
 
 
International: Polska

Polska

Opór społeczeństwa wobec penetracji sektora mięsnego przez międzynarodowe korporacje
Polskie rolnictwo w dużym stopniu opiera się na małych gospodarstwach rodzinnych. Przeciętne gospodarstwo wiejskie ma powierzchnię 7 hektarów, ale występują różnice regionalne. Najmniejsze gospodarstwa znajdują się w południowej części kraju, a ich średnia wielkość to 3.3 hektara. Największe gospodarstwa o powierzchni ponad 20 hektarów występują w północno-zachodniej Polsce i większość z nich powstała na bazie dawnych PGR-ów czyli Państwowych Gospodarstw Rolnych.1 Obecnie znajdują się one w rękach osób prywatnych, korporacji lub nadal są własnością spółdzielni.

Od roku 1990 do 2003 całkowita liczba gospodarstw rolnych systematycznie spadała, co najbardziej widać było na przykładzie gospodarstw średniej wielkości. W tym samym czasie liczba najmniejszych i największych gospodarstw rolnych w Polsce zwiększała się. W 2003 roku wzrosło zainteresowanie rolnictwem, ze względu na możliwość otrzymywania dopłat po przyłączeniu się Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 roku. Obecnie największą grupę gospodarstw rolnych w Polsce stanowią gospodarstwa o obszarze poniżej 5 hektarów.  

Wielkość gospodarstw rolnych w Polsce wyrażona w procentach
Chociaż gospodarstwa rolne o powierzchni przekraczającej 10 hektarów stanowią tylko 20% wszystkich gospodarstw rolnych, pokrywają one około 60% całego polskiego areału użytków rolnych. Łączenie gospodarstw indywidualnych jest propagowane poprzez kredyty preferencyjne. Dzieje się to w ramach “restrukturyzacji”, gdy duża liczba gospodarstw o niskiej produkcji jest niesłusznie postrzegana jako znak zacofania.

Restrukturyzacja rolnictwa w Polsce jest szczególnie korzystna dla dużych, korporacji agrobiznesu i znacznie przyczynia się do dalszej industrializacji sektora produkcji zwierzęcej w Polsce. Według Wojciecha Olejniczaka, byłego Ministra Rolnictwa, udział przemysłowego uboju zwierząt rzeźnych wzrósł z 45% w 2001 roku do prawie 70% w 2004 roku.2 Duże przetwórnie eksportują swoje produkty do Europy Wschodniej, Europy Zachodniej, Azji i Stanów Zjednoczonych jak również zaopatrują wielkie sieci hipermarketów w kraju.

Bardzo często wielkie przetwórnie są powiązane z fermami przemysłowymi. Federacja Zielonych Gaja szacuje, że na terenie samego Pomorza znajduje się 40 ferm przemysłowych, które generują około dwóch milionów metrów sześciennych gnojowicy rocznie. Aby zutylizować taką ilość gnojowicy zgodnie z dobrą  praktyką rolniczą wymagałaby to rozłożenia jej na 60 tysiącach hektarów.[...], tak aby nie było jej zbyt dużo w jednym miejscu. W rzeczywistości fermy te zajmują piętnaście procent wymaganego obszaru3, przez co koncentracja gnojowicy na obszarze zajmowanym przez nie jest bardzo duża.

Penetracja polskiego rolnictwa przez korporacje wielkiego agrobiznezu jest szczególnie widoczne w sektorze mięsnym. Firmy takie jak Smithfield Foods i Poldanor wypracowały sobie bardzo silną pozycję na rynku w krótkim czasie po wejściu do Polski.

Amerykański Smithfield dotarł do Polski w 1999 roku i zaczął przejmować polskie zakłady mięsne i ich marki (Animex, Constar, Krakus), jak również zakładać wielkie zakłady tuczu zwierząt i zawierać kontrakty z rolnikami. Firma specjalizuje się w produkcji mięsa wieprzowego, ale ma także udziały w polskich firmach drobiarskich takich jak Eco-drob i Animex.  Duński Poldanor zaczął prowadzić interesy w Polsce w 1994 roku i obecnie posiada w północno-zachodniej Polsce 16 ferm z około 600 maciorami w każdej z nich.

Celem korporacji takich jak Smithfield i Poldanor jest kontrola całego łańcucha produkcji żywności: od hodowli świń (Smithfield produkuje nawet paszę), poprzez ubój do przetwórstwa i pakowania. Określenie, że Smithfield jest zarówno przy żłobie jak i na stole jest uzasadnione i zarazem alarmujące.

Zamknięte zakłady tuczu zwierząt stanowią poważne zagrożenie dla rolnictwa rodzinnego. Rolnicy posiadający małe hodowle nie są w stanie wytrzymać konkurencji z fermami przemysłowymi. Rolnicy, którzy chcą utrzymać się na rynku czują presję, aby upodobnić się do swoich konkurentów. Czasem rolnicy z konieczności godzą się na podpisanie kontraktów z wielkimi korporacjami mięsnymi. To pogłębia problem uprzemysłowionego tuczu zwierząt rzeźnych i często utrudnia rozróżnienie między  fermami przemysłowymi i rodzinnymi.

W chwili obecnej liczba świń wydaje się być jedynym kryterium kategoryzacji ferm przemysłowych. Społeczności lokalne znajdujące się w otoczeniu wielkich ferm przemysłowych są teoretycznie chronione przepisami prawnymi. Niestety, samo istnienie przepisów, nie oznacza, że są one przestrzegane. Mimo, że wszystkie fermy, które posiadają 750 lub więcej świń muszą otrzymać specjalne pozwolenia od władz lokalnych, często po prostu nie zwracają uwagi na ten wymóg. Według Federacji Zielonych Gaja prawie połowa ferm przemysłowych nie posiada takich pozwoleń. Dokumenty te mogłyby być pomocne przy ocenie wpływu wielkich ferm na środowisko i identyfikacji tych ferm, które są szczególnie uciążliwe dla otoczenia.4

Fermy przemysłowe umiejętnie prowadzą swoją działalność bez wystarczającej dokumentacji o niej. Jest to nieuczciwe wobec konsumentów i ludzi mieszkających w pobliżu tych zakładów. Ponadto, fermy przemysłowe nie zawsze są odpowiednio nadzorowane pod względem wprowadzania w życie przepisów związanych z dobrą praktyką rolną, podczas gdy małe gospodarstwa nie mogą sobie pozwolić na omijanie przepisów.

Polscy działacze ochrony środowiska, drobni rolnicy indywidualni i ludzie mieszkający w pobliżu zamkniętych zakładów tuczu zwierząt podejmują akcje przeciwko nim. Społeczności lokalne otwarcie protestują przeciw ohydnemu zapachowi i wyciekom pochodzących z ferm przemysłowych. Komitety obywatelskie przeciwko fermom przemysłowym powstają w wielu wsiach. Blokowane są drogi prowadzące do gospodarstw rolników, którzy podpisali kontrakty z firmą Smithfield Foods. Obrońcy praw zwierząt podejmują rozliczne wysiłki żeby informować opinię publiczną na temat okropnych warunków panujących w zamkniętych zakładach tuczu. Problemy zostały pokazane w polskich mediach, zarówno tych głównych jak i alternatywnych.

Fermy przemysłowe w Polsce zmieniają obraz polskiego rolnictwa, ale walka przeciwko nim toczy się nadal na poziomie społeczeństwa obywatelskiego. Chociaż zarówno społeczeństwo polskie, jak i rząd nie popierają ferm przemysłowych, firmy te operują nadal, gdyż przepisy ochrony środowiska są luźne lub nie zawsze wdrażane. Korporacjom mięsnym udają się dziwne manewry w zakresie prawa własności i prawa budowlanego. Dlatego nie wystarczy dać do zrozumienia firmom takim jak Smithfield i Poldanor, że są niepożądane w Polsce. Jeśli nic nie zmieni się w sposobie rozliczania korporacji agrobiznesu z tego jak stosują się do przepisów prawnych, to nadal będą zanieczyszczać środowisko i zagrażać zdrowiu publicznemu.

Przegląd sektora mlecznego w Polsce
Polska jest największym producentem mleka wśród krajów, które dołączyły do Unii Europejskiej w 2004 roku i posiada znacznie więcej krów mlecznych niż jej sąsiedzi. Polskich krów jest 2,8 miliona, co stanowi 11,6% wszystkich krów w Unii Europejskiej. Mleczność polskich krów jest raczej niska – przeciętna polska krowa daje mniej mleka niż niemiecka, czeska, czy estońska krowa. Inne kraje europejskie z niezbyt wysoką mlecznością krów to Łotwa, Litwa i Słowacja5. Jednak kraje te nie są znaczącymi graczami na europejskim rynku mlecznym.

Chociaż polskie krowy nie są szczególnie wydajne, ich duża liczba sprawia, że Polska jest ważnym aktorem na europejskim rynku mlecznym. Polska jest czwartym, co do wielkości producentem mleka w Unii Europejskiej i szóstym w Europie (z uwzględnieniem Rosji). W ostatnich latach polskie mleko stanowiło 8,7% całego mleka UE i 54% mleka wyprodukowanego w 10 nowych krajach Unii. W porównaniu z tymi krajami Polska jest mlecznym gigantem, produkującym 5 razy więcej mleka niż Czechy, które są drugim po Polsce producentem mleka wśród nowej unijnej dziesiątki.6  

Polski sektor nie jest tak nowoczesny jak niemiecki, ale ma znaczną  przewagę nad krajami takimi jak Litwa czy Łotwa. Zatrudnia około jedną czwartą  wszystkich ludzi pracujących w rolnictwie. W 2004 roku producenci mleka w Polsce otrzymywali 24.8 Euro za 100 litrów, co jest ceną zbliżoną do tej otrzymywanej przez rolników w Belgii i Czechach, a wyższą od ceny mleka w Estonii, Łotwie i na Litwie. Dlatego atrakcyjność polskiego mleka w kontekście Unii Europejskiej nie może dłużej opierać się na niskiej jego cenie, ale na dobrej jakości.   

Na mocy Traktatu Akcesyjnego, Polska jako nowy członek Unii Europejskiej ma wyznaczoną  roczną kwotę mleczną  w wysokości 8,6 milionów ton7 i dodatkową  kwotę bezpośrednią w wysokości 464 tysięcy ton. (Gdy te kwoty zostają przekroczone rolnicy płacą kary.) Polska kwota mleczna jest największa wśród kwot przyznanych krajom, które weszły do Unii w 2004 roku. Niemniej jednak w porównaniu z kwotami trzech największych europejskich producentów mleka, którymi są Francja, Niemcy i Wielka Brytania, polska kwota mleczna jest raczej niewielka. Wielka Brytania, która w produkcji mleka wyprzedza Polskę o jedno miejsce posiada kwotę mleczna w wysokości około 14 milionów ton.

Polska stara się o zwiększenie kwoty mlecznej, ale jak dotąd Unia Europejska nie odpowiedziała pozytywnie na te apele. Spora część polskich producentów mleka uważa, że system kwotowy jest niesprawiedliwy i powinien zostać wyeliminowany, często nie zdając sobie sprawy, do jakich problemów to mogłoby prowadzić. Brak ograniczeń w produkcji mleka prawdopodobnie przyczyniłby się do obniżenia ceny mleka w Europie do poziomu światowego. Wielcy producenci lepiej poradziliby sobie z tą sytuacją, gdyż ich koszty produkcji są niskie, ze względu na ich eksternalizację, czyli przerzucenie sporej części kosztów na społeczności lokalne. Oznacza to, że ludzie żyjący w otoczeniu takich dużych zakładów doświadczą pogorszenia stanu gleb, wód i powietrza. Drobni producenci nie będą mogli sprzedać swojego mleka po opłacalnej cenie, ze względu na konkurencję ze strony ogromnych ferm mlecznych, które nie tylko utrzymają się na rynku, ale także wykażą zyski.

W roku kwotowym 2005/2006 Polska wyprodukowała 8,9 milionów ton mleka i przekroczyła swoją kwotę o 4%. Jednocześnie Polska nie wykorzystała całej swojej “kwoty bezpośredniej”, która odnosi się do mleka sprzedawanego przez samych rolników z pominięciem mleczarni. Polscy rolnicy mają nadzieję, że Komisja Europejska pozwoli na zsumowanie tych dwóch typów kwot dla Polski, co sprawi, że kary za nadprodukcję będą niższe. 

Niemniej jednak prawie polowa polskich producentów mleka będzie musiała zapłacić kary. Nie będą one aż tak wysokie jak się tego początkowo spodziewano, ale mogą być wyższe w nadchodzących latach. Rolnicy, którzy produkują ponad 800 tysięcy litrów mleka rocznie z nadprodukcją wynoszącą 5000 litów mają obecnie prawo do tak zwanej “kwoty restrukturyzacyjnej,” lecz kwota ta nie będzie mogła być stosowana po upływie roku kwotowego 2006/2007.8 Rolnicy, którzy obecnie chronią się przed karami pieniężnymi przy pomocy kwoty restrukturyzacyjnej będą w przyszłości musieli zmniejszyć produkcję lub płacić kary.

Krytycy rozdrobnienia rolnictwa w Polsce twierdzą że problemy Polski z kwotą  mleczną są rezultatem istnienia zbyt wielu ferm mlecznych. Połowa z 700 tysięcy  gospodarstw rolnych, które posiadają krowy sprzedaje mleko do mleczarni. Jest to duża liczba, lecz nawet ona świadczy o zmianach w polskim sektorze mlecznym na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. W 1996 roku Polska miała aż 1,3 miliona gospodarstw rolnych, w których trzymano krowy.

Polska tradycja produkcji mleka w małych gospodarstwach rolnych różni się od trendu dominującego w europejskiej produkcji mleka. Wielka Brytania ma 2 miliony krów (o 800 tysięcy mniej niż Polska), które w 2005 roku zamieszkiwały 20 313 ferm mlecznych. Brytyjski sektor mleczny zdominowany jest przez dużych producentów i połowa krajowej kwoty mlecznej jest wykorzystana przez 20% ogromnych ferm przemysłowych.9  Jest to zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie około 80% mleka pochodzi z 130 tysięcy  gospodarstw rodzinnych, gdzie trzymanych jest 5 lub mniej krów.10 Dla zwolenników rolnictwa industrialnego jest to świadectwo zacofania polskiej wsi, lecz dla obrońców tradycji rolnictwa rodzinnego w Polsce jest to dowód, że małe gospodarstwa rodzinne są w stanie produkować dobrej jakości mleko, które spełnia standardy unijne. Ponadto, na wielu obszarach wiejskich gdzie bezrobocie dochodzi do 40%, krowa może być ważnym źródłem dochodów i wartości odżywczych dla biednych rodzin wiejskich.

W 2005 roku Polska miała około 356 przetwórni mleka, z czego 212 miało pozwolenie na sprzedaż we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Pozostałe 144 zakłady przechodzą okres transformacji i musza dostosować się do standardów unijnych do końca 2006 roku. Do tego czasu mogą jedynie sprzedawać swoje produkty w kraju. Większość z nich to stare zakłady, używające przestarzałej technologii, którym może grozić bankructwo.

W Polsce działa około 160 spółdzielni mlecznych, których w latach dziewięćdziesiątych było 400. Dzisiejsze spółdzielnie maja charakter usługowy: skupują i przetwarzają 80% mleka sprzedawanego na polskim rynku. Na terenie kraju działają też przedsiębiorstwa prywatne, które kontrolują około 20% przetwórstwa i sprzedaży mleka w Polsce.11 Jednocześnie maleje sprzedaż bezpośrednia.

Polska jest rzadkim przykładem kraju, który jest bardzo ważnym uczestnikiem europejskiego rynku mlecznego, a którego produkcja opiera się na małych gospodarstwach. Podtrzymywanie polskiej tradycji, raczej niż przekształcenie polskiego sektora mlecznego na wzór Wielkiej Brytanii, gdzie dominują fermy przemysłowe, jest ważne dla kraju.

Polska prawdopodobnie mogłaby odnieść korzyści przy wyższej kwocie mlecznej, ale jak dotąd nie wykorzystuje w całości swojej kwoty bezpośredniej. To należałoby zmienić. Dlatego konsumenci powinni być zachęcani do kupowania mleka bezpośrednio od rolnika. Otrzymując produkt dobrej jakości, będą jednocześnie pomagać rolnikowi sprzedać go po odpowiedniej cenie, przyczyniając się do lepszego wykorzystania kwoty bezpośredniej przez Polskę. 

Sources:

sustainable table freerangestudios.com